Program SAFE 0% zaproponowany przez Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego stał się jednym z najbardziej dyskutowanych tematów polityczno-ekonomicznych ostatnich tygodni. Analizujemy założenia projektu, możliwe mechanizmy finansowania oraz argumenty zwolenników i krytyków.

Program SAFE 0% pojawił się w debacie publicznej jako alternatywa wobec unijnego programu SAFE, który zakłada finansowanie inwestycji obronnych poprzez wspólnotowe pożyczki. W polskiej wersji propozycja przedstawiona przez prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego zakłada finansowanie modernizacji sił zbrojnych bez kredytu i bez odsetek, z wykorzystaniem krajowych instrumentów finansowych. Jak podkreślił prezydent podczas prezentacji projektu, Polska ma mieć „konkretną, polską, bezpieczną i suwerenną alternatywę”, która „nie będzie wiązała się z żadnymi odsetkami finansowymi”.
Zgodnie z dotychczasowymi deklaracjami projekt miałby zapewnić ok. 185 mld zł na potrzeby obronności, przy zachowaniu elastyczności w wyborze uzbrojenia i bez konieczności zaciągania wieloletnich zobowiązań kredytowych. W praktyce oznaczałoby to próbę stworzenia alternatywnego modelu finansowania zbrojeń, opartego w dużej mierze na zasobach krajowych oraz mechanizmach związanych z bilansem banku centralnego.
Według informacji ujawnionych przez współpracowników prezydenta rozważane są różne warianty realizacji projektu. Jednym z nich jest wykorzystanie zysków Narodowego Banku Polskiego wynikających z rewaluacji złota znajdującego się w rezerwach banku centralnego. W analizowanych scenariuszach pojawia się zarówno wariant sprzedaży części złota i jego natychmiastowego odkupu w celu realizacji zysku księgowego, jak i wariant zmian ustawowych pozwalających przekwalifikować różnice z wyceny kruszcu do wyniku finansowego NBP. Według prezentowanych materiałów w pierwszym kroku potencjalny transfer mógłby sięgnąć około 60 mld zł, a docelowo nawet 185 mld zł.
Z perspektywy inicjatorów programu jego kluczowym celem jest zachowanie suwerenności decyzyjnej w obszarze bezpieczeństwa. W ich ocenie rozwiązanie unijne wiąże się z dodatkowymi ograniczeniami oraz kosztami finansowymi, podczas gdy model krajowy miałby zapewnić większą elastyczność i niższe koszty obsługi. Jednocześnie prezes NBP Adam Glapiński podkreślał, że proponowane działania nie mogą prowadzić do uszczuplenia rezerw dewizowych banku centralnego i muszą mieścić się w granicach jego mandatu prawnego.
Jednak mimo głośnej prezentacji projektu szczegóły jego konstrukcji wciąż pozostają niejasne. Sam Glapiński przyznał, że na obecnym etapie „nie przedstawił jeszcze żadnych konkretów”, podkreślając, że propozycje muszą najpierw zostać przedstawione rządowi i prezydentowi. Ten brak precyzji stał się jednym z głównych punktów krytyki ze strony ekonomistów i części środowisk politycznych.
Zwolennicy programu SAFE 0% wskazują, że w warunkach rosnących napięć geopolitycznych Polska potrzebuje stabilnego i długofalowego modelu finansowania zbrojeń. Argumentują, że oparcie inwestycji na krajowych zasobach może ograniczyć ryzyko wzrostu zadłużenia publicznego oraz wzmocnić krajowy przemysł obronny. W ich ocenie projekt wpisuje się także w szerszy trend wzmacniania autonomii strategicznej państw europejskich w obliczu wojny w Ukrainie i niestabilności globalnej.
Krytycy wskazują jednak na szereg ryzyk. Część ekonomistów zwraca uwagę na możliwe konsekwencje dla wiarygodności banku centralnego oraz stabilności finansowej. Wątpliwości budzi przede wszystkim wykorzystanie instrumentów bilansowych NBP do celów fiskalnych oraz potencjalna konieczność zmian legislacyjnych umożliwiających realizację projektu. Pojawiają się również pytania o trwałość takiego modelu finansowania, zwłaszcza w sytuacji gdy NBP w ostatnich latach nie generował zysków przekazywanych do budżetu.
Krytyczne głosy pojawiają się także w debacie politycznej. Część komentatorów uznaje projekt za element rywalizacji politycznej i próbę narzucenia własnej agendy w obszarze bezpieczeństwa oraz relacji z UE. W opinii przeciwników inicjatywa ma charakter bardziej polityczny niż ekonomiczny i może prowadzić do sporów instytucjonalnych między rządem, prezydentem i bankiem centralnym.
Debata wokół SAFE 0% ma również wymiar europejski. Rząd argumentuje, że unijny program SAFE pozostaje najtańszym źródłem finansowania inwestycji obronnych, podczas gdy alternatywa krajowa może okazać się mniej stabilna i bardziej ryzykowna. Z drugiej strony środowiska sceptyczne wobec integracji europejskiej wskazują na ryzyko uzależnienia od decyzji politycznych w Brukseli i ograniczenia swobody zakupów sprzętu wojskowego poza UE.
Z punktu widzenia gospodarki kluczowe znaczenie ma pytanie o wpływ programu na inflację i stabilność makroekonomiczną. Choć autorzy projektu podkreślają, że nie chodzi o „drukowanie pustego pieniądza”, ekonomiści zwracają uwagę, że każda operacja zwiększająca płynność finansową państwa wymaga szczegółowej analizy skutków.
Nie bez znaczenia pozostaje także kontekst globalny. W obliczu wojny w Ukrainie oraz wzrostu wydatków obronnych w Europie wiele państw poszukuje nowych modeli finansowania zbrojeń. Propozycja SAFE 0% wpisuje się w tę debatę, choć jej ostateczna forma i skuteczność pozostają nieznane.
Na obecnym etapie najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada dalszą debatę i stopniowe doprecyzowanie projektu. Kluczowe znaczenie będzie miała decyzja prezydenta w sprawie ustawy dotyczącej unijnego SAFE oraz ewentualne prace legislacyjne nad krajową alternatywą. Niezależnie od wyniku dyskusji program SAFE 0% już teraz stał się ważnym elementem debaty o finansowaniu bezpieczeństwa państwa, roli banku centralnego i granicach polityki gospodarczej.
czytaj również:
